-Słusznie, i ja tak samo - rzekł stary Cyprianowicz. -Młodzi, chociaż tam teraz spokojnie, rwią się w nadziei przygód na szlaki, ale przecie okropne i żałobne to strony, w których każdy kogoś opłakuje.
Pan Pągowski przyłożył rękę do czoła i trzymał ją tak przez dłuższą chwilę, po czym ozwał się smutnym głosem:
-Naprawdę to w tamtych stronach może ostać tylko chłop albo magnat. Chłop dlatego, że gdy przyjedzie nawała pogańska, to umknie w lasy i potrafi tam żyć jako dziki zwierz przez całe miesiące, a magnat, bo ma warowne zamki i własne chorągwie, które go bronią... A i to jeszcze!... Byli Żółkiewscy i wyginęli, byli Daniłowicze i wyginęli. Z Sobieskich zginął brat miłościwie nam dziś panującego króla Jana... A iluż innych!... Jeden z Wiśniowieckich wił się na haku w Stambule... Korecki drągami żelaznymi zabit... Zginęli Kalinowscy, a przedtem płacili daninę krwi Herburtowie i Jazłowieccy. Poległo też w różnych czasach kilku Sienińskich, którzy drzewiej całą prawie tamtejszą krainą władali... Co za cmentarz! Do rana by nie skończył chcąc wszystkich wymienić... A gdyby nie tylko magnatów, ale i szlachtę cytować, to by i miesiąca nie było dosyć.