Tymczasem wieść o jego oświadczynach rozeszła się po okolicy. Nie robił zresztą on z nich tajemnicy, owszem, oznajmił rzecz listownie Cyprianowiczowi w Jedlince i najbliższym sąsiadom oraz porozpisywał listy do Kochanowskich, do Podlodowskich, do Sulgostowskich, do pana Grothusa i do Krzepeckich, a nawet do dalszych żoninych krewnych, z zaproszeniem na zrękowiny, po których zaraz miał ślub nastąpić.
Wolałby był wprawdzie pan Pągowski uzyskać dyspensę nawet i od zapowiedzi, na nieszczęście jednak był to czas wielkiego postu i trzeba było czekać, aż przyjdą i przejdą święta. Zabrał więc obie niewiasty i pojechał z nimi do Radomia, gdzie panna miała robić wyprawę, a on kupować konie, paradniejsze od tych, które były w stajniach bełcząckich.
Dochodziły go tam słuchy, że między krewnymi, którzy spodziewali się wziąć wszystko nie tylko po jego nieboszczce żonie ale nawet i po nim - wre jak w ulu, ale cieszyło go to, gdyż wszystkich z duszy nienawidził i zawsze rozmyślał o tym, jakby im szkodę wyrządzić. Wieści te o zjazdach, szeptach i naradach skracały mu czas w Radomiu, a gdy na koniec wyprawa została ukończona i cugi wraz z nowymi chomątami kupione, wrócili do Bełczączki na samą Wielkanoc. Goście też poczęli się zjeżdżać prawie równo z nimi, gdyż zrękowiny miały się odbyć w trzecie święto.

  WQYPVPM WQJJKZM WQXKJKM WJZPBJM WJVZVXM