-Nijak mi było wczoraj, bo zdybał mnie przy kłótni z Sulgostowskimi i rzekł nam: "Nieboszczyk jeszcze nie ostygł"... potem wyjechał po trumnę i po księży - a dziś nie było czasu.
-Nuż Pągowski tej tam kozie wszystko zapisał.
-Nie miał prawa, bo to majątek po nieboszczce, naszej najbliższej krewnej.
-Toteż się testament zwali, ale będą koszta, jazdy do trybunałów... Bóg wie co?
-Ojciec do procesów zwyczajny, ja zaś ułożyłem sobie w głowie coś takiego, że nie będzie potrzeba żadnych procesów; tymczasem beatus qui tenet, przeto ja się już z Bełczączki nie ruszę i po czeladź naszą już posłałem. Niech mnie potem rugują - Sulgostowscy albo Zabierzowscy!
-Ale ze strony dziewki, jeśli jej zapisano?
-A kto się za nią ujmie? Dziewka jak palec na świecie: ni krewnych, ni przyjaciół - zwyczajnie sierota. Komu się zechce karku dla niej nadstawiać, narażać się na zwady, na pojedynki, na ekspensa? Co ona kogo obchodzi? Taczewski się w niej kochał, ale Taczewskiego nie ma; może wcale nie wrócić, a choćby wrócił, to golec - i na procesach tyle się rozumie, co mój koń. Prawdę rzekłszy, to położenie jest takie, że choćby jej nie Pągowski, ale rodzony ojciec Bełczączkę zapisał, to jeszcze moglibyśmy tu zjechać i rządzić, jak nam się podoba pod pozorem opieki nad sierotą. Ja myślę, że Pągowski chciał jej dopiero w intercyzie poczynić zapisy, więc albo testamentu wcale się nie znajdzie, albo jeśli się znajdzie, to jaki stary, z zapisem dla panny Sienińskiej, jako dla wychowanki...

  WQXKBGM WQVBBYM WQBJVPM WQBZVZM WJQVZKM