-Co się nie udało, to się i nie udało - mówiła starsza - ale waćpanna się uspokój. Nie będziesz nam wujną, bo pan Bóg tego nie chciał, ale nikt ci tu krzywdy nie uczyni i kawałka chleba nie pożałuje.
-I do żadnej roboty nikt cię nie będzie napędzał - ciągnęła druga - bo wiemy, żeś tego niezwyczajna. Jak ochłoniesz, a sama zechcesz, to co innego, ale poczekaj z tym, aż ci żal przejdzie, bo w samej rzeczy wielkie spotkało cię nieszczęście. Miałaś tu być panią, miałaś mieć męża, a teraz nie masz nikogo prócz nas; ale wierzaj, że chociażeśmy nie krewni, będziemy dla cię jakby krewni.
Po czym znów Joanna:
-I zgódź się z wolą boską. Bóg cię w tym doświadczył, ale za to inne grzechy ci odpuści. Bo jeśliś może nadto dufała w urodę albo pożądała bogactw i strojów (wszyscy my przecie grzeszni - i dlatego tylko to mówię), to się jedno za drugie policzy.
-Amen - zakończyła Agnieszka. -Daj za duszę nieboszczyka na kościół jaką lamówkę albo mały klejnocik, bo ci teraz nic po wyprawie, a już my uprosimy naszego ojca, żeby ci na to pozwolił.
Tak mówiąc poczęły bacznymi oczyma spoglądać na szaty leżące na stole i na skrzynie, w których była wyprawa. Brała je ciekawość tak niezwalczona zobaczyć, co tam jest, że wreszcie Joanna rzekła:
-Może by ci trocha w szukaniu dopomóc?
I po tych słowach obie rzuciły się na skrzynie, na puzdra, na łuby, w których leżały jeszcze nie wypakowane po powrocie z Radomia szaty, i nuż je wydostawać, nuż rozkładać, nuż oglądać do światła i pod światło, nuż przymierzać.
A panna Sienińska siedziała w ramionach słodkiej Teci jak odurzona - nic nie słysząc i nie widząc, co się z nią i koło niej dzieje.

  WQYJBBM WQJPQPM WQXGGPM WJZYZGM WJKKBGM