ROZDZIAŁ XXIV

Stary Krzepecki zgodnie z przewidywaniem piwniczego, przyjechał do Jedlinki zaraz...

Stary Krzepecki zgodnie z przewidywaniem piwniczego, przyjechał do Jedlinki zaraz następnego dnia po południu, ale nad wszelkie spodziewanie przyjechał z tak wesołym i dobrodusznym obliczem, że pan Cyprianowicz, który mając zwyczaj drzemać po obiedzie, był trochę senny, aż roztrzeźwił się ze zdziwienia na ów widok. Stary lis począł też od samego niemal progu mówić o sąsiedzkiej przyjaźni i o tym, jaką pociechą byłyby dla jego starości częstsze odwiedziny wzajemne; dziękował za gościnne przyjęcie i dopiero po skończonej wymianie grzeczności przystąpił do samej sprawy.
-Sąsiedzie dobrodzieju - rzekł - przyjechałem z powinnym pokłonem, ale zarazem - jak to musieliście się już domyślić - i z prośbą, której, ze względu na mój wiek, tuszę, że zechcecie łaskawie wysłuchać.
-Rad uczynię zadość każdemu słusznemu żądaniu waszmości - odpowiedział pan Serafin.
A stary począł zacierać ręce.
-Wiedziałem!... z góry wiedziałem! - rzekł. -Bodaj to mieć z kimś rzetelnie mądrym do czynienia! Od razu człek trafi do ładu. Powiedziałem też mojemu synowi tak: "Zdaj to na mnie! Już (powiadam) jak z panem Cyprianowiczem sprawa, to wszystko pójdzie dobrze, bo nie tylko tak rozumnego, ale i tak zacnego obywatela nie masz drugiego w całej okolicy".

  WQZQJVM WQYXVBM WQVVXKM WJQBYYM WQPQVXM