-Starszy. Było nas dwóch, bo i kup było połączonych dwie, ale drugi zabit. Darujcie nam wielmożni panowie, to powiem wszystko.
Ksiądz zastanowił się przez chwilę, po czym rzekł:
-Prawu nie możemy was odjąć, ale i tak lepiej wam dobrowolnie wyznać prawdę, niż żebyście ją mieli w mękach wyznawać. Może też w takowym razie i ludzki, i boski sąd będzie dla was łaskawszy.
Chłop począł spoglądać po swoich, niepewny, czy ma mówić, czy milczeć, a tymczasem ksiądz dodał:
-I jeśli prawdę szczerą wyznacie, to jeszcze jedno możemy dla was uczynić, mianowicie wstawić się za wami u króla i jego miłosierdziu was polecić, któren ponieważ grzecznych pachołków do piechoty potrzebuje, przeto często teraz sądom łaskawość poleca.
-Jak tak, to powiem wszystko - odrzekł chłop. -Ja się zwę Obuch, a starszym drugiej kupy był Kos, i obu nas najął jeden szlachcic, abyśmy wasze miłoście napadli.
-A wiecie, jako się ów szlachcic zowie?
-Jam go przedtem nie znał, bom z dalszych stron, ale Kos go znał i mówił, że się zowie Wysz.
Ksiądz i Cyprianowicz znów spojrzeli na się ze zdziwieniem.