ROZDZIAŁ XI

Pan Zagłoba stanąwszy przed hetmanem nie odpowiedział na radosne jego powitanie, owszem ręce w tył założył, wargę wysunął naprzód i począł nań spoglądać jak sędzia sprawiedliwy, ale surowy. Ten zaś jeszcze się bardziej ucieszył widząc ową minę, bo już się jakowejś krotofili spodziewał, i zaraz jął mówić:
-Jak się masz...

Pan Zagłoba stanąwszy przed hetmanem nie odpowiedział na radosne jego powitanie, owszem ręce w tył założył, wargę wysunął naprzód i począł nań spoglądać jak sędzia sprawiedliwy, ale surowy. Ten zaś jeszcze się bardziej ucieszył widząc ową minę, bo już się jakowejś krotofili spodziewał, i zaraz jął mówić:
-Jak się masz, stary francie? Cóż to tak nosem kręcisz, jakbyś jakowy niecnotliwy zapach wietrzył?
-W całym Sapieżyńskim wojsku bigos czuć!
-Czemu to bigos? - powiadaj!...
-Bo Szwedzi kapuścianych głów naszatkowali!
-Masz go! Już nam przymówił! Szkoda, że i waści nie usiekli!
-Bom pod takim wodzem służył, pod którym myśmy siekli, nie nas sieczono.
-Daj cię katu! Żeby ci choć język obcięli!
-Nie miałbym czym Sapieżyńskiej wiktorii głosić!
Na to posmutniał hetman i odrzekł:
-Panie bracie, zaniechaj mnie! Jest więcej takich, którzy już na moje służby ojczyźnie niepamiętni, zgoła mnie spostponowali, i wiem to, że jeszcze się wiele przeciw mej osobie uczyni hałasu, a przecie, żeby nie owa chasa pospolitacka, inaczej by rzeczy pójść mogły. Powiadają, żem dla podkurków nieprzyjaciela zaniedbał, ale przecie temu nieprzyjacielowi cała Rzeczpospolita oprzeć się nie mogła!

  WJJZZQM WJZKGPM WJKYKJM WQJGVKM WQXPZGM