ROZDZIAŁ XXXIX

Cała ludność odprowadziła dobre Mzimu i pożegnała je ze łzami, prosząc natarczywie, by raczyło przybyć kiedy jeszcze...

Cała ludność odprowadziła dobre Mzimu i pożegnała je ze łzami, prosząc natarczywie, by raczyło przybyć kiedy jeszcze do M'Ruy i pamiętać o jego ludzie. Staś przez chwilę wahał się, czy nie wskazać Murzynom wąwozu, gdzie pochował te towary i zapasy po Lindem, których z braku tragarzy nie mógł zabrać, ale pomyślawszy, że posiadanie takich skarbów mogłoby wywołać między nimi zawiści i niesnaski, zbudził łakomstwo i zamącić spokój ich życia, porzucił ten zamiar, a następnie zastrzelił wielkiego bawołu i pozostawił im jego mięso na pożegnalną ucztę. Widok tej wielkiej ilości nyamy pocieszył ich też rzeczywiście.
Przez następne trzy dni karawana szła znów krajem pustynnym. Dni były upalne, ale noce z powodu wysokiego położenia okolicy tak zimne, że Staś kazał Mei przykrywać Nel dwoma kocami. Przebywali teraz często wąwozy górskie, czasem jałowe i skaliste, a czasem pokryte tak zbitą roślinnością, że trzeba się było przez nie z największym trudem przedzierać. Na brzegach tych wąwozów widywali wielkie małpy, a niekiedy lwy i pantery, które gnieździły się w jaskiniach skalnych. Staś zabił jedną z nich na prośbę Kalego, który przybrał się następnie w jej skórę, aby Murzyni mogli od razu poznać, że mają do czynienia z osobą krwi królewskiej.

  WJZPZZM WJQVZXM WQBZVJM WQBJVZM WQVBBQM