ROZDZIAŁ XVI


Na świecie czynił się pierwszy brzask, gdy Władysław rozbudził się po przerywanym i trochę gorączkowym śnie. Czuł się nieźle, tylko paliło go pragnienie, począł więc szukać oczyma, czy nie ma przy nim kogoś, kto by mu mógł podać wody, i spostrzegł pod oknem siedzącą pannę Anney. Musiała już czuwać od dawna, albowiem drzemała z dłońmi bezwładnie spoczywającymi na kolanach i z głową pochyloną tak nisko, że Władysław dojrzał w pierwszej chwili tylko jej jasne włosy, oświecone światłem zielonej lampy. Drgnęła jednak natychmiast, jakby przeczuwając, że chory się rozbudził - i mogło mu się zdawać, iż odgaduje jego myśli, gdyż zbliżywszy się na palcach zapytała:
-Czy nie podać wody?
Krzycki nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się i mrugnął oczyma na znak zgody, po czym, gdy mu podała napój, wypił chciwie, a następnie objąwszy lekko swą zdrową ręką jej dłoń, przycisnął ją do ust i trzymał przy nich długo.
-Moja najdroższa ręka!... - szepnął.
I znów przycisnął wargi do jej dłoni.
Panna Anney nie próbowała nawet jej cofnąć, tylko drugą ręką wyjęła z niej szklankę i postawiła ją na szafce przy łóżku, sama zaś pochyliła się nad nim i rzekła:
-Panu trzeba spokoju... Ja zostanę tu, póki pan nie wyzdrowieje, ale teraz trzeba myśleć tylko o zdrowiu, tylko o zdrowiu.

  WQBVXZM WJKZZVM WJKBPXM WQGGBZM WQGQVKM