ROZDZIAŁ XVII


Władysław zastosował się całym posłuszeństwem do zleceń panny Anney, ponieważ zdrzemnął się znów zaraz po jej odejściu i rozbudził się dopiero wówczas, gdy promienie słońca, które tymczasem wytoczyło się wysoko na niebo, padły na jego głowę. Wówczas począł marszczyć czoło, poruszać brwiami i wreszcie, otrząsnąwszy się na wpół z drzemki, poprosił o spuszczenie rolety. Czarnowłosa dziewczyna, zbliżywszy się do okna, chciała ją spuścić, ponieważ jednak uczyniła to zbyt skwapliwie i nie przytrzymała sznurka, przeto roleta opadła tak nagle, że wyrwała się całkiem z osady i runęła na dolną ramę okna. Wtedy dziewczyna, wstydząc się swej niezręczności, wskoczyła na krzesło, z krzesła na ramę i poczęła na nowo umocowywać roletę w kółkach. Krzycki patrzył na jej przegiętą postać, na wzniesione do góry ramiona i na czarny, zwinięty warkocz, niezupełnie jeszcze przytomnym wzrokiem, mrugając oczyma, jakby nie mógł przypomnieć sobie na razie, kto to jest - i dopiero, gdy zeskoczyła z ramy, ukazując przy tym zgrabne i pełne nogi w czarnych pończochach, rozpoznał, kogo ma przed sobą i rzekł:
-Ach, to panna Polcia!
-To ja - odpowiedziała dziewczyna. -Przepraszam pana, iż narobiłam hałasu.
I zapłoniła się jak róża pod jego wzrokiem, a jemu przypomniało się, jak widział ją, przybraną tylko w niebieskie perełki wodne, więc spojrzał na nią z większą ciekawością i ozwał się:

  WQXQJBM WQYKXPM WQKZYVM WJZKZQM WJVGYZM