ROZDZIAŁ VIII


Jakoż zaraz następnego dnia wybrali się obaj pod wieczór ze strzelbami i psem ku staremu młynowi, a po drodze Krzycki począł rozpowiadać wszystko, o czym się wczoraj dowiedział:
-Byłem w Rzęślewie - mówił - ale tam nic dobrego nie słychać. Chłopi rozpowiadają, że testament jest fałszywy, i że skręcili go panowie, by rządzić pieniędzmi i gruntami na własną korzyść. Wiem już prawie na pewno, że tej oliwy dolewa do ognia Laskowicz. Dlaczego? - nie rozumiem, ale tak jest. Zwłaszcza bezrolni burzą się i powiadają, że jeśli cały majątek między nich rozdzielą, to sami dadzą składkę na szkołę. Oczywiście, nie mają przy tym najmniejszego pojęcia, o jaką szkołę Żarnowskiemu chodziło i ile taka może kosztować.
-Co zamierzasz wobec tego zrobić? - zapytał Groński.
-Nie wiem, zobaczę, a tymczasem będę perswadował. Prosiłem także proboszcza, by im tłumaczył, o co chodzi. Gadałem z kilku starszymi gospodarzami. Zdawało się, żem im trafił do przekonania. Na nieszczęście z nimi jest tak, że każdy pojedynczo wzięty, bywa rozsądny i nawet rozumny, a gdy się do wszystkich razem gada, to jakbyś głową w mur bił.
-To nic dziwnego - odrzekł Groński. - Weź dziesięć tysięcy doktorów filozofii, a zrobi się z nich tłum rządzący się odruchami.

  WJGXVGM WQXKPJM WJZYVYM WQBJYGM WQPQPKM