ROZDZIAŁ VII

Szwarc wedle przyrzeczenia danego Gustawowi był u Heleny i za drugą już u nie bytnością wyszedł rozkochany...

Szwarc wedle przyrzeczenia danego Gustawowi był u Heleny i za drugą już u nie bytnością wyszedł rozkochany. Wracał późną nocą; na niebie skrzyły się gwiazdy; była pogoda; od Dniepru dolatywał chłodny, ale rzeźwy powiew wody. Lekkie opary mgły wiły się długim pasmem na wschodzie. Muzyka była w powietrzu i muzyka w piersi Szwarca. Kochał! Zdawało mu się, iż noc jasna obchodzi jego zaślubiny ze szczęściem. Pełne szczęście jest razem wspomnieniem i nadzieją. Szwarc czuł jeszcze w dłoniach drobne ręce Heleny - tę chwilę wspominał, myślał o jutrzejszych pieszczotach - tej chwili spodziewał się. Dziwna rzecz! Ona go pożegnała słowem: "Pamiętaj!", a któż by mógł zapomnieć o szczęściu, zwłaszcza kiedy się do niego przyszłość uśmiecha.
Kochał! Uciśnięty siłą i urokiem nocy, drżeniem gwiazd i majestatem ciemnych przestrzeni, rzucił wzrok pełny ognia w najdalsze krańce niebieskich samotni i drżącymi ustami wyszeptał:
-Jeśliś jest, to jesteś wielki i dobry!
Mimo warunku postawionego przed tym wykrzyknikiem jak na Szwarca było to bardzo wiele. Przyznawał wielkość i dobroć. Mówił: "jeśliś jest", słowa te o kimś byłyby warunkiem, do kogoś - znaczyły potwierdzenie istnienia.

  WJZKZKM WQPBQVM WJJZKPM WQXQJKM WQJGVBM