ROZDZIAŁ IX

Na drugi dzień jednak Szwarc, wyspawszy się doskonale, był już zupełnie spokojny, śmiał się nawet z dnia poprzedzającego i z własnych obaw i niepokojów....

Na drugi dzień jednak Szwarc, wyspawszy się doskonale, był już zupełnie spokojny, śmiał się nawet z dnia poprzedzającego i z własnych obaw i niepokojów.
-Dużo się gada pięknych frazesów - myślał sobie - lecz rzeczywistość? Głupiec tylko odpycha od siebie szczęście. Gustaw najlepszym tego dowodem, co znaczy jednostronne, choćby najsilniejsze, choćby najbardziej męskie uczucie. To się życiem płaci, a ja mało jestem przydatny do tragedii. Zresztą kocham Helenę, a ona mnie. Co komu do tego. Augustynowicz, wstawaj no urwisie! mów, co za szatan stujęzyczny zawracał wczoraj przez ciebie głowę jakiejś orzechowej parasolce, co?
-Widziałeś jej oblicze? - pytał Augustynowicz, zmuszając się do westchnienia.
-Widziałem i, na Jowisza, podobne do świeżo wyrwanej rzodkiewki, matka wyglądała jak dzieżka kwaśnego mleka. Cóż, zakochałeś się, mój stary?
-Daj pokój, to bardzo bogate kobiety.
-Obie? Ileż ma córka?
-Kto by tam zliczył taką sumę, a jeszcze będzie bogatsza.
-Bogatsza? o męża i dzieci?
-Nie, ale matka przyjechała w sprawie procesowej, a czy wiesz, kogo procesuje? Naszego sąsiada hrabiego, winien jej kilka tysięcy złotych.

  WJXBYKM WQBKXPM WJJVPVM WQXKVZM WQQJPZM